Kiedy odnajdę się w nowej rzeczywistości? Czuję, jakbym zmieniła wymiar, nagle znikają prawie wszystkie najbliższe osoby, nie mam ochoty szukać ich zastępców, wiem, że już takich ludzi tutaj nie poznam. Uświadomiłam sobie, że opuściłam dom, swój dom, i już najprawdopodobniej nigdy nie wrócę do niego na stałe... Będzie mi go brakować, tak cholernie, jeszcze milion razy bardziej niż teraz. Ludzi, którzy są tam dla mnie zawsze, czekają, aby podać mi rękę, przytulić, kiedy tylko będę potrzebować. Mam wrażenie, jakbym straciła ich ogromną część.
Nie podobam się sobie. Nie podoba mi się moje ja, które jeszcze niedawno było tak zupełnie inne. To, które kiedyś było silniejsze, chyba dlatego, że czuło to całodobowe oparcie. To, które potrafiło się sobą zająć, a teraz skomla o okruchy tego nowego życia, które zafascynowało ją na tyle, że poświęciła mu wszystko. Wszystko to, do czego już nie chce wracać, bo chyba bardziej spodobało jej się to nowe, które myślała naiwnie, będzie trwać wiecznie.
'I don't wanna sit on the avement when you fly.'
Zapomniałam jak korzystać z życia. Zaczęłam wysysać wszystkie życiodajne soki z chwil, w których czułam, że należę do kogoś, że nie jestem sama, z chwil, które zabrały mi pewność siebie. Brakuje mi stabilizacji, boję się, że w każdej chwili może urwać mi się chodnik pod nogami i wpadnę w przestrzeń, w której nie będzie nawet już tej jedynej bliskiej mi osoby, a nie umiem żyć bez nikogo, kto mnie rozumie, bez przyjaciela przy boku. I marzę, śnię tylko o chwili, w której usłyszę 'kocham Cię i już zawsze będę Cię kochał'.
Niech cały świat w końcu zaśnie.
Bo wtedy czuję się bezpieczna.
Rozpalam marzenia i szybuję.
A teraz wyglądam przez dziurke od klucza, czy księżyc już poszedł.
I nareszcie ciemno.
Ulga.
Zero krzyku, zawiedzionego głosu, złych łez.
Coraz ciszej.
Uspokaja sie dusza.
I oczy mniej czerwone.
Kilka tylko migających wspomnień.
Szczęsliwa.
Tak, że ach.
Bo wiem już, że jest.
On.
Tak, ten.
I juz tylko czekam.
Odmierzam ciszę.
Bo przecież musisz być.
A skoro tak, znajdziemy się.
I dlatego mi tak dobrze.
po co miałabym istnieć?
Bo to miało być kiedyś..
Ale sie zagapiłam :x
Ferie (:
Mniam ;D
Bo cudne były.
Dzięki Wam! :*